O mnie

Moje zdjęcie
Nazywam się Biologia Socjologia Technowska ale przyjaciele zwą mnie "Hotaru z Nadodrza" lub "Elyon". Jestem wielką fanką wszystkiego co kryminalne i na faktach. Nie znoszę zmyśleń jak i świata fantazji chociaż na taką nie wyglądam. Długo mogłabym o sobie pisać. Bloggerka jak i Youtuberka z zamiłowania. Otwarta na wielokulturowość jak i żadnego tematu się nie boję. Marzę o tym by stworzyć świat na skalę społeczeństwa otwartego Popper'a. Czasem gdy się nudzę czy pada deszcz lubię oglądać TV czy czytać blogi innych jak i sama dużo piszę bo mam wiele do powiedzenia jak każda Megalomanka. Żyję bo chcę żyć jak ten wolny ptak. Według typologii Znanieckiego jestem "człowiekiem zabawy" . Bawię się czy to pisanym tekstem czy tworzę też muzykę. Szanuję przyrodę jak i zieleń i mam respekt przed 4 żywiołami. Nie znoszę Matek Polek czy innych tam kur domowych. Mojego wyboru nikt nie uszanował to po co mam szanować kogoś kto tak żyje? Jako wieczna singielka i antynatalistka jestem szczęśliwa. Tylko spokój jest kluczem do sukcesu. Niewierząca ale niosąca swój krzyż.

wtorek, 17 lutego 2026

Gdy darowany koń kopie

 Niecały miesiąc temu otrzymałam jak mi sie wydawało szansę na lepsze życie. Pojechałam po marzenia jak i myślałam,że skoro darowano mi konia to nie będę mu zaglądać w zęby... Ale się pomyliłam, Koń to duża odpowiedzialność jak i co z tego,że darowany i mówię tu teraz o przysłowiowym a nie o prawdziwym koniu a jeszcze nie aż tak dawno entuzjastycznie pisałam o tym na innym moim blogu:

https://dash-berlin.blogspot.com/2026/01/czy-to-bya-podroz-po-marzenia-czy-to-by.html

Niby podróż po marzenia ale ten koń po kilku tygodniach zaczął mnie kopać i być przeciwko mnie stąd tez musiałam się z nim rozstać i postanowiłam ratować to,co do tej pory miałam więc napisałam do innych a inni mi odpisali i mają mi dać znać w ten piątek czy coś się ruszy do przodu i dam znać na którymś z moich blogów. Nie było mi łatwo podjąć tę decyzję z tym koniem jakiego mi podarowano ale naprawdę jestem dobrej myśli,ze uratuję to co do tej pory miałam.

Napiszę jak już to załatwię co to był za koń jak i gdzie podróżowałam ale jedno jest pewne-nie poddaję się a owy darowany Koń z Valony to już przeszłość... Oby było mi lepiej tam gdzie teraz idę a moje obawy się nie potwierdziły. Działam jak mogę i obym coś zdziałała. A tymczasem zbliża się 9-ty kwietnia jak i kolejna rocznica mojego pobytu w Zaczarowanej Krainie. I płakać mi się chce... Nic nie jest w stanie mi poprawić humoru ani abym mogła ułozyć sobie życie po swojemu...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz