Tego Leosia to ja nawet i cenię jako świetnego aktora. Najbardziej podobał mi się w roli autystycznego chłopaka z "Co gryzie Gilbert'a Grape'a?" i taki też miał świetny dryg to aktorstwa. Ale kim byłby dziś ten Leonardo di Caprio gdyby nie nazywał się tak jak się nazywa a pod przykład może byłby jakimś Johnem Smithem czy innym tam Michałem Schumacherem. Jak czytam takie artykuły jak ten o Leosiu:
https://film.wp.pl/agent-doradzil-dicaprio-by-zmienil-nazwisko-na-mniej-etniczne-7203984988748544a
To naprawdę jeszcze bardziej go cenię za to,że wypracował sobie sam markę w sobie i zapracował sobie sam na swoje nazwisko z jakim się urodził. To,że na przykład ktoś jest z innego kraju i pod przykład byłby Afroamerykaninem o imieniu "Makumba" a na nazwisko miałby "Mozambiku" to najlepiej aby został tym kim się urodził chyba, że nosił by bajkowe imię np "Piotruś Pan Mozambiku" to bym się nie zdziwiła,że chciałby to zmenić aby nie byc wyśmiewanym ale ja pamiętam jak pani Zemska mówiła nam o przypadkach osób jakie pod przykład nazywały się "Beata Szmata" czy "Jan Burdel" ale ten ostatni uczynił ze swego nazwiska atrybut i mawiał,że "U mnie będzie porządek". Trzeba mieć na uwadze, że ludzie się różnie nazywają jak i mogą być róż nie odbierani ale prawda jest taka,że każdy z nas ma swoją tożsamość jako swoją wizytówkę.
Ten Leonardo di Caprio jest naprawdę świetnym aktorem i chwała mu za to,że nie zamienił się w jakiegoś Johna Smitha czy innego tam pseudo nazywającego się aktora ale dobrze, że jest on rozpoznawalny jako on sam. Ja też jestem SocjoTechniką jak i jako "SocjoTechnika" jestem rozpoznawalna ale z początku jak nie miałam pomysłu na nick to nazwałam się w latach 2004-2009 "Kouichi" po moim największym idolu. Dopiero gdyby nie mój proces to stałam się rozpoznawalna.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz