Niedługo bo za 3 tygodnie-dokładnie 3 listopada w tym roku mijać będzie równe 17 lat od 3 lisopada 2009 roku kiedy to ruszył mój proces. Tego dnia nic nie wskazywało na to. To miał byc zwykły dzień-dzień na pół roku przed moimi imieninami jakie mam 4 maja i ten dzień zwykle kojarzył mi się mile. Do czasu aż nie ruszył mój proces. Nie będę nikogo obwiniać za swój proces jaki był tylko i wyłącznie moją zasługą. Nie będę się kajać przed ludźmi jak to mi źle było ale wtedy te 17 lat temu widziałam w lustrze jeszcze taką twarz jaką mnie pamiętacie z początków mojej kariery.
Dzis w lustrze widzę zmęczoną i starą kobietę jaka to jest zniszczona życiem:
Boga nie ma-jest Rawicz i tyle w temacie. Prawda jest taka,że Boga nigdy nie było i nie będzie a ja jestem dumna ateistką jaka żyje w ralu a nie w świcie gdzie żyje się obietnicą lepszego życia czy nagró po śmierci albo powrotu do żywych z zaświatów. Jest był Żydem i miał schizofrenię i tyle w temacie ale moja matka zmusza mnie do wiary w Boga a ilekroć jej tłumaczę, że to wymysł Żydów ten cały Jezus i jego chore pomysły bo nie pytał się zmarłych czy chorych czy chcą wstać z grobu czy zmartwych wstać to naprawdę jest chore.
Nie, nie jestem Nazistką chociaż ludzie właśnie tak myslą. Swego czasu otrzymałam przerobione z fotki powyżej swoje foto jakobym była jakąś kobietą z armii Hitler'a ale prawda jest taka,że to fakt-sądzono mnie za artykuły 190 a paragraf 1 oraz 256 kk czyli kto zna się na prawie ten wie jakie czyny zakazane mi zarzucono i mogłabym wyglądac następująco:




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz