Denerwują mnie zawsze uśmiechnięci ludzie. Tacy jacy śmieją się jakby mięli Happy Puppett Syndrome czy jak głupi do sera z byle powodu i pokazują swoje zęby w tak szerokim bananie,że aż szkoda gadać czy oni się uśmiechają do kogoś czy śmieją się z kogoś. Jestem zdania,że uśmiech nie zawsze bywa odbierany pozytywnie-wręcz przeciwnie bo niekiedy może zranić a łez nie ma się czego wstydzić gdyż jest to naturalne jak i przejaw rzekomo wysokiej inteligencji emocjonalnej.
Niedawno nawet czytałam artykuł o tym:
https://kobieta.wp.pl/glowny-objaw-inteligencji-emocjonalnej-wielu-sie-go-wstydzi-7234098147371520a
Nie odbiorę uśmiechu gdyby był kierowany do mnie w sensie pozytywnym, ponieważ raczej drwiono sobie ze mnie i moich poglądów stąd też każdy kto się uśmiecha czy śmieje myślę sobie,że ze mnie no i oczywiście ja jako autystka nie rozumiem i do tego mając aleksytymię nie odczytuję ani między wierszami ani jakiś przenośni to odebrałabym uśmiech jako obrazę mojej osoby i drwienie sobie ze mnie.
Nie czytam ani mowy ciała ani mimiki twarzy bo choruję na autyzm i aleksytymię i nie interesuje mnie zabawa przysłowiowa w jakieś kalambury czy odgadywanie kto ma co na myśli śmiejąc się czy uśmiechając się. Jako kobieta puszysta wiem,że może u ludzi moja waga budzić uśmiech na twarzy ale prawda jest taka,że nie ten kto się śmieje się śmieje ostatni czy ostatni będą pierwszymi ale ludzie wyśmiewają kogoś kto waży więcej niż powinien albo śmieją się z kogoś kto po prostu jest inny bo albo inaczej myśli albo inaczej wygląda niż powinien być mieszcząc się w kanonach piękna.
Ale jak ktoś ma własny rozum ten wie,że śmiać się nie wolno z osób jakie mają inny tok myslenia czy styl jak i oczywiście śmiech jet chorobą i powinno się być poważnym w życiu. Bycie poważnym nie oznacza od razu bycia smutnym. Taka jest prawda.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz